• KW KRUK I WSPÓLNICY

Problem sieci peer-to-peer w prawe autorskim

22.04.2020

Autor: Michał Chojnacki - prawnik, Joanna Bogdańska - Radca prawny, Partner


Technologia komputerowa, a w szczególności Internet, zrewolucjonizowały życie ludzkie, to fakt. Zmiany nie ominęły także obszaru prawa autorskiego. Nowe sposoby przekazywania danych stały się dla autorów szansą, pojawiła się przed nimi możliwość upublicznienia swoich utworów na niespotykaną dotąd skalę, co jednocześnie podniosło ich zyski. Stało się to także zagrożeniem, gdyż skala naruszeń praw autorskich również znacząco wzrosła przybierając formę tzw. piractwa komputerowego.


Od dawna pojęcie piractwa komputerowego jest powszechnie znane. Dwadzieścia lat temu, gdy Internet był jeszcze w początkowej fazie swojej działalności, królowały bazary z nielegalnymi kopiami utworów chronionymi prawami autorskimi, a skala tego zjawiska była zatrważająca. Wraz ze wzrostem możliwości przesyłowych sieci, miejsca bazarów zastąpiły strony internetowe oferujące możliwość pobrania zdjęć, filmów, muzyki czy gier komputerowych bez płacenia za nie i bez zgody autorów, a zwalczanie tego typu procederu stało się dużo trudniejsze.


Walka z samymi stronami oferującymi możliwość uzyskania dostępu do pliku (tzw. Torrentu) jest właściwie niemożliwa. Takowe strony funkcjonują w chmurze informacyjnej, a ich dane są umieszczone na setkach różnych serwerów na świecie tak, że często nawet dostawcy usług nie wiedzą, co się dokładnie na nich znajduje, tak więc niemożliwe jest ich usunięcie z sieci. Dodatkowym utrudnieniem jest sposób udostępniania danych.


Zasadniczo, większość tego typu stron oferuje jedynie wspomniane Torrenty, czyli mówiąc prostym językiem pliki zawierające informację o tym, skąd można pobrać konkretny utwór. Ściągnięcie takiego pliku następuje przy pomocy sieci peer-to-peer (P2P). W standardowych przypadkach pobierania mamy do czynienia z dwiema stronami, jest serwer który wysyła pliki i jest klient, który te pliki pobiera. Natomiast w przypadku sieci P2P każdy użytkownik, oprócz pobierania utworu, jednocześnie udostępnia innym członkom sieci te pliki, które już pobrał. Tak więc, po raz kolejny nie ma możliwości całkowitego wyłączenia nielegalnej dostępności danego utworu, gdyż wymagałoby to współpracy i koordynacji działań organów ścigania wielu różnych krajów, a nie wszędzie prawa autorskie są równie respektowane co w krajach Unii Europejskiej.


Nie oznacza to jednak, że każdy kto korzysta z tej formy udostępniania plików jest bezkarny. Pojedynczy użytkownik sieci nadal może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną za swoje działania. Jednakże co dokładnie, na gruncie prawa autorskiego, jest nielegalne w stosowaniu sieci peer-to-peer? Zasadniczo same sieci P2P nielegalne nie są, każdy może przykładowo wziąć swoje zdjęcia z wakacji i przy pomocy tej sieci udostępnić rodzinie czy znajomym. Słowo „udostępnić” jest kluczem do zrozumienia tego, gdzie kryje się nielegalność działania.


Przykładowo płyty CD z muzyką, mogliśmy nawet nabyć legalnie w sklepie. Jednak nasze możliwości korzystania z niej są ograniczone licencją na jakiej została ona nam sprzedana. Większość tego typu płyt nie dopuszcza możliwości ich swobodnego udostępniania innym. Jeżeli jednak przy pomocy sieci peer-to-peer będziemy udostępniać jej zawartość innym, może dojść do naruszenia licencji i w ten sposób możemy zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej bądź cywilnej.


Osoby bardziej obeznane z funkcjonowaniem sieci P2P znają sposoby na zablokowanie możliwości wysyłania innym części już pobranego utworu, czy to znaczy, że są bezkarne? W tej materii istnieje spór w doktrynie, jednak dominuje stanowisko, że nie zmienia to stanu rzeczy. Każdorazowe rozpoczęcie pobierania przy pomocy takiej sieci wymaga wysłania pewnej, niewielkiej liczby danych do innych użytkowników. Nawet przy zablokowanej możliwości wysyłania reszty utworu, bez tego nie może rozpocząć się proces pobierania. Według niektórych specjalistów, można już nawet tak niewielkie ilościowo udostępnianie uznać za naruszenie praw autorskich.


Z drugiej strony słychać jednak głosy, że udostępnienie paru kilobajtów danych, o ile nie stanowią całości utworu, ma znikomą szkodliwość społeczną, także nie powinno podlegać ukaraniu. Z racji specyfiki sieci P2P, każdy przypadek powinien być jednak rozpatrywany indywidualnie, a sądy nie wypracowały w tym aspekcie jednolitej linii orzeczniczej, dlatego niemal każde korzystanie z sieci P2P w taki sposób, jest obciążone ryzykiem pociągnięcia do odpowiedzialności prawnej.


Niemal każde, gdyż pozostaje kwestia dozwolonego użytku prywatnego. Zgodnie z przepisami prawa autorskiego, każdy ma możliwość bez zgody autora i bez opłaty, korzystać z pojedynczych egzemplarzy utworu, na własny użytek. Grono osób które w ramach takiego użytku prywatnego poszerzone jest o rodzinę i osoby pozostające w stosunkach towarzyskich. Posługując się przykładem, jeżeli posiadamy książkę, to możemy dać ją do przeczytania bratu, albo przyjacielowi bez naruszenia prawa autorskiego. Tak samo możemy zrobić gdy mamy książkę w wersji elektronicznej, możemy wysłać ją komuś za pomocą Internetu, w tym także sieci P2P. Jeżeli plik udostępniany przez Torrent jest dostępny tylko dla osób mieszczących się w katalogu osób uprawnionych z tytułu dozwolonego użytku prywatnego, to nie ma mowy o naruszeniu prawa autorskiego, nawet jeżeli takie udostępnienie następuje przy pomocy sieci peer-to-peer.


Jednakże cechą tych sieci jest fakt, że nie znamy zazwyczaj innych jej użytkowników, więc nawet, gdy utwór zostanie udostępniony osobom bliskim, ale w jakiś sposób dostęp do niego uzyska osoba spoza tego kręgu, dochodzi do naruszenia przepisów. Dlatego właśnie wykorzystywanie tej metody do takich celów jest ryzykowne, acz z punktu widzenia prawa jak najbardziej możliwe.


Za naruszenie praw autorskich i rozpowszechnianie utworów chronionych bez zgody może grozić nawet pozbawienie wolności do 3 lat, o ewentualnych roszczeniach finansowych nie wspominając. Chociaż proceder piractwa komputerowego nadal jest poważnym problemem, to organy ścigania coraz skuteczniej wychwytują osoby wykorzysujące te metody. Dlatego też niezmiernie ważna jest znajomość funkcjonowania poszczególnych technologii i ich relacja z prawem, gdyż jak wiadomo nieświadomość łamania prawa nie wyłącza możliwości poniesienia konsekwencji, dlatego też nie warto tak ryzykować.

KW Kruk i Wspólnicy          Kancelaria Prawnicza Sp.k.

ul. Bł. Ładysława z Gielniowa 14

02-066 Warszawa